Piotr Zachariasz

Mój dzień...BUDZĘ SIĘ, nie słyszę krzyków moich dzieci, nie słyszę głosów mojego dziecka, a powinienem bo ząbkuje. Nie wskakuje mi do łóżka moja córeczka , nie budzi mnie ich śmiech! Przez chwilę zastanawiam się czy może coś im się stało i czy wszystko z nimi w porządku. Nagle ból i wszystko sobie przypominam. Moje dzieci i moją miłość Kasię, moja rodzina jest... BLISKO , tak bardzo BLISKO, obok mnie, na wyciągniecie ręki, jednak on zabiera mi nawet ich! Uświadamiam sobie, że WALCZĘ, a RAK odbiera mi wszystko co mam ⚠️ Dziewczynę, której uchylne NIEBA, aby była SZCZĘŚLIWA! tak bardzo ją KOCHAM ! Córeczkę, o której zapomniał ojciec, a ja stałem się najwspanialszym tatą i Nathana, którego jestem genetycznym ojcem!

-Przychodziłem do lekarza, który mnie badał, oglądał przyniesione prze zemnie wyniki badań, mówił, że jest wszystko w porządku i właściwie nic więcej się nie działo. Później lekarz powiedział mi, że skoro minął taki okres czasu i nic się nie dzieje, to można uznać, że jestem wyleczony. Złapałem trochę oddechu, ale na krótko…

Wszystko zaczęło się od znamienia na głowie, które rosło, zmieniało swój kształt. 2 lata temu za namową rodziny, Piotr zdecydował się usunąć znamię, którą miał na głowie. Brzydka, czarna kropka zmieniła swój kształt i rosła, więc rodzina namawiała go, żebym poszedł z tym w końcu do chirurga onkologa, który wysłał go do dermatologa, zaś dermatolog ponownie wysłał go do onkologa. Zmiana została wycięta i poddana badaniu histopatologicznemu. Po krótkim okresie, Piotr otrzymałem telefon ze szpitala - prosimy przyjechać! Okazało się, że to czerniak, czyli złośliwy nowotwór skóry. Kolejnym etapem był zabieg poszerzenie marginesu, badanie węzłów chłonnych oraz założenie drenów i wypisanie po 5 dniach do domu.

Kontrola i uśpienie czujności! Ostrożnie powoli Piotr zaczął żyć. Przez kilka lat Piotr pracował w Holandii, jednak wraz z Kasią postanowili wrócić do Polski. Kasia zaszła w ciążę i 9 miesięcy później uczyniła go najbardziej dumnym i szczęśliwym facetem na świecie! W lutym 2018 roku urodził się ich synek Nathan. Piotr zgłaszał się do lekarza na wizyty kontrolne, na własną rękę wykonywał prywatnie badania. W marcu bieżącego roku zaczęły go boleć plecy. Nie przejmowałem się tym mocno, myślał, że może nadwyrężyłem kręgosłup, mięśnie. Jako kierowca tira jeżdżąc po europie ból kręgosłupa jest wpisany w zawód. Jednak ból nie przechodził, do tego na jego ciele pokazały się guzki. Na szyi zaczął rosnąć "obcy", a wraz z nim na jego ciele pokazywała się i znikała armia śmierci - małe guzki. Piotr poszedł do lekarza podstawowej opieki zdrowotnej, który nie podjął żadnej diagnostyki. Sam kupił maść przeciwbólową, która pomogała na bardzo krótko. Umówił się do onkologa, który zlecił TK. Kiedy już z bólu chodził po ścianach, lekarz wystawił skierowanie do szpitala na chemioterapie dzienną twierdząc, że nie ma potrzeby robić zabiegu usunięcia guzów bo chemia to zwalczy.

Piotr usłyszał od lekarza wyrzut, że powinien przyjść z problemem dużo wcześniej do onkologa, no ale przecież jeszcze niedawno choroba zupełnie się nie manifestowała, lekarze uspokajali.

-Proszę pomóżcie mi walczyć o leczenie, które da mi czas! CZAS potrzebny jest mi dla córki, syna i Kasi. Chcę widzieć, jak Julka dorasta, chcę żeby mnie pamiętała. Żebym mógł nauczyć Nathana jazdy na rowerku i być na jego pierwszym przedstawieniu w przedszkolu. Chcę zobaczyć Kasie w sukni ślubnej i wziąć z nią ślub ❤

Proszę, pomóżcie mi przeżyć❗️

▶️Wpłaty on-line: https://pomagam.pl/zachariaszpiotr

➡️Stowarzyszenie Muszkieterowie Szpiku
Słupsk ul. Niedziałkowskiego 6
Nr konta: 47 1140 2004 0000 3502 7879 5314
Tytułem: "Pomoc dla - Zachariasz Piotr"
IBAN: PL SWIFT: BREXPLPWMBK